Strony

wtorek, 15 marca 2016

Prolog

,,Czasem najgorsze rzeczy, które się nam przytrafiają prowadzą na ścieżkę do tych najwspanialszych''

Zachodzące słońce za oknem odbijało się w tafli wody na pływalni. Na błękitnej posadzce siedział zamyślony blondyn wpatrujący się w wodę. Była już późna pora, ale mimo to, chłopak chciał wraz z koleżanką skorzystać jeszcze z ostatnich minut do zamknięcia ośrodka pływackiego.
Nagle ze spokojnej dotychczas tafli wody wynurzyła się głowa z czarnymi włosami głęboko biorąca powietrze do ust.
-Adrianne! Jesteś niesamowita! 3 minuty! - krzyknął blondyn, który widząc wyłaniajacą się głowę dziewczyny gwałtownie wstał na nogi.
Była ona bardzo wysoka. Miała czarne włosy i niebieskie jak morze oczy. Cerę miała bladą, a nos pokrywały jej piegi. Nosiła też kilka sznureczkowych bransoletek.
-Dzięki Jacob - uśmiechnęła się brunetka wychodząc z pełnego wody basenu. -Chodź, trzeba już iść. Obiecałam twojej mamie, że cię odprowadzę - dodała wycierając włosy.
Chłopak gwałtownie spochmurnial i zrobił naburmuszoną minę na co dziewczeńce kąciki ust czarnowłosej drgnęły.
-To nie fair! - poskarżył się. - To, że mam 9 lat, a ty 10, nic nie znaczy!
-Życie nie jest sprawiedliwe, a poza tym, to nie moja wina - dziewczyna pociągnęła chłopaka do wyjścia z hali basenowej.
-Taa... być może - burknął. -Kiedy masz swoje zawody?
-Za dwa dni, 6 maja, a ty?
-8.
Przyjaciele poszli korytarzem w milczeniu, aż doszli do szatni, gdzie się rodzielili.
Dziewczyna szybko weszła do pustej szatni dziewcząt po czym w milczeniu otworzyła szafkę i w zamyśleniu zaczęła się przebierać.
Była inna, Jacob też. Wiedziała to, ale mimo wszystko wmawiała sobie, że wszystko ok. Czym się różniła? Tym... czymś, tymi dziwnymi rzeczami...
Potrafiła siedzieć pod wodą bardzo długo. Kiedyś nawet instruktor przestraszony, iż długo się nie wynuża wyciągnął ją z wody. Umiała pływać szybciej niż inni mimo, iż zbytnio się nie starała. Czasami nawet jakimś cudem udawało się jej zmieniać kolory... nigdy nie zapomni miny swojej mamy gdy weszła do domu cała niebieska.
A Jacob? Zdarzały mu się podobne rzeczy, tyle, że dużo rzadziej i w mniejszym stopniu... O czym to świadczyło?
Nagle rozmyślania dziewczyny przerwał dzwonek telefonu. Szybko wciągnęła bluzkę do końca po czym pogrzebała w torbie i szybko odebrała telefon.
-Tak słucham? - powiedziała przyciskając telefon uchem do ramienia i równocześnie wkładając swój mokry, zielony strój kąpielowy do reklamówki.
-Cześć, Adrianne. Chciałam cię poimformować, że kolacje będziesz musiała zjeść sama. Wezwali mnue do pracy - do uszy dziewczyny dobiegł głos swojej mamy, Reghiny.
-Jasne - powiedziała nieco zawiedzionym tonem po czym szybko się rozłączyła.
Czy tak musiało być zawsze? Rozumiała, iż z powodu bardzo szybkiej śmierci jej ojca, którego nigdy nie widziała, gdyż zmarł jeszcze przed jej narodzinami mama musiała ciężko pracować w tej swojej firmie tłumaczenia książek, no ale bez przesady! Ona spędzała w pracy czas od rana do wieczora tłumacząc stosy książek z języka włoskiego na angielski i szczerze powiedziawszy, Adrianne zaczęła się o nią martwić...
Przerwała swoje rozmyślania i wyszła z szatni z uśmiechem uprzednio zamykając swoją szafkę z numerem ósmym i zastała czekającego już na nią przyjaciela.
-Chodźmy - rzuciła.
***
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie, autobus... - wysypała wbiegając do klasy od geografii.
-To nie jest żadne wytłumaczenie. Zostaniesz w klasie po dzwonku. Siadaj - rzuciła ostro pani Bell, a dziewczyna ze zwieszoną głową, przeklinając w myślach swoją wychowawczynię usiadła samotnie w ławce myśląc, jakim cudem, jej równo jedenasty rok życia zaczyna się tak... fatalnie?
-Skoro panna Wright wreszcie raczyła zaszczycić nas obecnością, może pokaże nam na mapie Wielkiej Brytanii, gdzie znajduje się najkrótsza rzeka? - powiedziała nauczycielka, a uczniowie parsknęli śmiechem.
Czarnowłosa wbiła swoje błękitne jak morze oczy w podłogę po czym z ociąganiem podeszła do mapy. Zastanowiła się. Nie miała nawet pojęcia gdzie leży ta rzeka. Ba! Nawet nie wiedziała jaką nazwę nosi!
-Przykro mi. Nie wiem - wychrypiała podnosząc głowę by spojrzeć na nauczycielkę ignorując drwiny uczniów. Jak bardzo by chciała w tej chwili, by jej włosy przybrały kolor zgniłej zieleni!
Nagle włosy wychowawczyni klasy 4 b zmieniły kolor na... zgniło zielony! Adrianne przestraszyła się bardzo.
Znowu stało się to samo. Nie potrafiła tego wyjaśnić. Jak? Dlaczego? Kiedy?
Nauczycielka widząc swoje włosy spojrzała czerwona ze złości prosto na nią.
-Masz. Iść. Prosto. Do. Domu. NIE CHCĘ CIĘ TU WIĘCEJ WIDZIEĆ! - nauczycielka straciła nad sobą panowanie, a czarnowłosa nie wiele myśląc szybko wzięła plecak i wybiegła z klasy, zupełnie nieświadoma iż w miejscach gdzie stąpa pojawia się woda, mimo iż buty miała suche.
Całą drogę do domu pokonała pieszo, biegiem po czym zamknęła się w swoim pokoju z płaczem osuwając się na podłogę.
Czy znowu wszystko zniszczy? Będzie musiała po raz drugi zmieniać szkołę? Uniosła głowę i spojrzała w okno. Na parapecie siedział ptak... sowa, trzymająca list w dziobie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam wszystkich czytelników klikających w to opowiadanie.
Chciałabym zadać pytanie: Czy podoba się Wam ten rozdział?
Może i jest trochę monotonny i taki... słaby, ale, cóż, dopiero rozwijam swoje pisanie i może być tylko lepiej :) A, i jeszcze jedno. Opowiadanie jest pisane w czasach, gdy Tonks trafiła na swój pierwszy rok w Hogwarcie, wiem, dość nietypowo ;)
Pozdrawiam wszystkich :)
Nicolette
PS: Do jakiego domu ją przydzielić? Racenclaw czy Hufflepuff?

6 komentarzy:

  1. Hej to ja z Wattpada, szkoda , że już nie piszesz na Wattpadzie :(
    Tak jak już mówiłam ją dałabym ją do Huffelpuff'u :)

    Życzę weny :*
    ~PannaLupin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :D
      O to zostałaś mianowana osobą, która dała pierwszy komentarz na tym blogu ;)
      Dziękuję Ci
      Pozdrawiam :*
      Nicolette

      Usuń
  2. Witaj,
    może zacznę od tego, że bardzo lubię Adrianne, ale to pewnie,że jest moją imienniczką :D Tylko,że ja mam polską wersje tego imienia, ale to tylko jedna literka.
    Prolog, super wprowadzający, nawet dla tych, którzy nie czytali HP i niewiedzą o co chodzi.
    Pozdrawiam :*
    PS: Dziękuje za komentarz na moim blogu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za opinię :) Wiem, że nie piszę jakoś świetnie, ale z czasem będzie lepiej :)
      Co do komentarza na twoim blogu to nmzc ;)
      Również pozdrawiam :)
      Nicolette

      Usuń
  3. Bardzo przyjemny prolog ;) zapowiada się ciekawie. pisałaś kiedyś coś wcześniej ?
    Zapraszam też do siebie : http://razem-do-konca-swiata.blogspot.com
    Mam nadzieję,że przypadnie Ci do gustu. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Pisałam o huncwotach, ale nie tutaj i raczej nie wychodziło mi to więc postanowiłam napisać coś w narracji 3 osobowej, a tam pisałam w pierwszej.
      Co do twojego blog - z chęcią zajrzę :)
      Również pozdrawiam
      Nicolette

      Usuń